|
W dniu 5 lipca 2009 pojechałem nad Bug.
W Mierzwicach, Serpelicach , Mielniku woda cuchnie i płyną martwe ryby.
Ilość trucizny jaka dostała się
do wody musiała być ogromna.
 |
 |
23
czerwca 2002r
Dawno nie pisałem w tym dziale, bo szczególnie w
dziedzinie utrzymania czystości nic w tym czasie się nie zmieniało. Dzisiaj byłem w
Mierzwicach i przejechałem rowerem wzdłuż brzegu rzeki od Zabuża do Mierzwic.
Spodziewałem się zobaczyć jak zwykle zaśmiecone miejsca gdzie zwykle stoją wędkarze lub
biwakują turyści. Tym razem jednak zostałem przyjemnie zaskoczony. W miejscach, gdzie
zawsze było najbardziej brudno są zamocowane do słupków duże plastykowe worki i prawie
wszyscy wrzucają tam swoje śmieci. Jest o wiele czyściej. Pomyślałem sobie - jak niewiele
trzeba, aby poprawić stan środowiska naturalnego, o ile teraz jest przyjemniej. W
myślach zacząłem już układać hymn pochwalny na cześć tutejszych gminnych radnych, którzy
jak się domyślałem wpadli na taki wspaniały pomysł.
W barze "U Tedda", przy kufelku piwa, w rozmowie z przypadkowo spotkanym
znajomym, nie mogłem się nadziwić bezinteresowności tutejszych
gminnych decydentów. Jak to jest, że mimo iż nie mamy żadnego wpływu na wybór burmistrza
ani radnych to oni nam, wczasowiczom i turystom, żeby nam było przyjemniej, w tych
workach śmieci z nad rzeki wywiozą? Znajomy okazał się osobą kompetentną i okazało się,
że zna odpowiedź na moje pytania. Prawda według niego jest taka, że odcinek Bugu w
Mierzwicach, w okolicy ośrodków wczasowych wziął pod opiekę kierownik ośrodka zakładu
pracy imienia Kleberga z Łukowa. Ten to Pan Kierownik dba o wygląd przyległego do jego
ośrodka terenu. Gmina też ma w tym sprzątaniu swój udział - każe sobie płacić za wywóz
tych śmieci.
Kto porozwieszał podobne worki w innych miejscach mój znajomy nie wiedział. Pewno jacyś
dobrzy ludzie, których stać było na kupno worków i zapłacenie za wywóz, powiedział po
namyśle. MZ czerwiec 2002r
23 listopad 2000 po sezonie urlopowym lasy i tereny nad rzeką zostały zaśmiecone. Wszędzie leżą
puszki po piwie, napojach, i inne plastykowe śmieci, których nikt nie sprząta.
Najbardziej zanieczyszczone są miejsca gdzie w soboty i niedziele były rozstawiane
namioty a także tam gdzie zwykle stoją wędkarze.
Do tych co zaśmiecają i niszczą te piękne tereny nie będę apelował ani ich
upominał, chciałbym tylko spytać, czy zamiast do śmietnika wyrzucili by odpadki na
wypolerowaną podłogę w swoim reprezentacyjnym pokoju, czy będąc z wizytą u znajomych,
połamali by drzewka przed ich domem? Pytam, bo te tereny w naszym regionie są jak
reprezentacyjny pokój w naszym mieszkaniu. Nie mamy w okolicy nic lepszego.
Dla tych, którzy nie wiedzą co zrobić ze swoimi śmieciami mam taką radę: trzeba
przed wyjazdem zabrać do samochodu plastykowy worek, a po skończonym biwakowaniu zebrać
do niego wszystkie swoje śmieci
i chociaż trochę tych co inni zostawili. Po powrocie można wyrzucić śmieci do
śmietnika.
Jadąc z nad Bugu zawsze mam w samochodzie worek zebranych tam śmieci, jednak sam
wszystkich śmieci nie wywiozę, proszę o pomoc. Poniżej zamieściłem zdjęcia miejsc gdzie
najlepiej brały ryby.
MZ Listopad 2000
 |
 |
|
|
Zawsze
aktualne.
Czysta woda oraz dno rzeki na większości
swej powierzchni pokryte piaskiem i żwirem, jest atrakcją dla kąpiących się. Niestety,
piaszczyste dno i silny prąd wody sprzyjają tworzeniu się tak zwanych
przykos.
|
 |
Przykosa to podwodny odpowiednik wydmy
piaszczystej o bardzo stromej ścianie. Różnica głębokości na przykosie i za nią sięga
2m
i więcej. Brodząc w wodzie sięgającej kolan można nagle zsunąć się na głęboką wodę, a
silny prąd nie pozwoli wrócić na płyciznę nawet niezłemu pływakowi. W
takiej sytuacji należy płynąć z prądem i starać się dopłynąć do najbliższego brzegu.
Najlepiej jednak nie zbliżać się do brzegu przykosy. Znam przypadki utonięć w Bugu, które
zdarzyły się właśnie
na przykosie. Rzeka Bug, jest rzeką dziką, płynącą na odcinku Podlaskiego Przełomu,
malowniczym, krętym korytem. Kiedyś nad brzegami rosły dębowe lasy. Drzewa z podmywanych
brzegów wpadały do koryta rzeki i leżą tam do dzisiaj.
|
|
W niektórych miejscach występuje znaczne
nagromadzenie zatopionych pni. Przy takich pniach zwykle wymywane są doły w piaszczystym
dnie.W takich miejscach lepiej nie wchodzić do wody. Na odcinku pomiędzy
Niemirowem, a Drohiczynem, nie widziałem strzeżonych miejsc do
kąpieli.
MZ czerwiec 2000r.
|
|